poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 2.

4 komentarze:
Wiem, że długo, ale jakoś opornie szedł mi ten rozdział, naprawdę przepraszam. Wszelkie błędy poprawie jutro gdy moje przyjaciółki już zbetują ten rozdział :') 
Miłego czytania <3
EDIT : rozdział zbetowany, błędów nie ma wcale lub jest ich nie dużo :) 
~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Naruto poczuł jak głowa pulsuje mu niemiłosiernie. Rytm uciążliwego bólu niemalże zlewał się z tym wybijanym przez denerwującą melodię ustawioną na budzik w jego telefonie. Chłopak wyłączył go i zarzucił sobie poduszkę na głowę, gdyż do jego pokoju wkradało się kilka słabych lecz denerwujących promieni słonecznych, które przedostawały się przez zachmurzone niebo. Chłopak chwycił butelkę leżącą obok jego łóżka, a raczej zrobiłby to, gdyby przedmiot rzeczywiście się tam znajdował. Ku jeszcze większemu poirytowaniu blondyna napój, który miał ugasić palące pragnienie i nie ustępującą suchość w ustach znajdowała się bardzo, bardzo daleko, gdyż leżał na biurku, kilka kroków dalej. Niebiesko-oki podniósł się na łokciu i jeknął przeciągle. Świat na kacu nie miał najpiękniejszych barw.
Chłopak zwlekł swój odwłok z łóżka i przeciągnął się ziewając długo. Na zewnątrz temperatura wynosiła kilka stopni ponad zero. Jemu nie przeszkadzało to w otworzeniu okna na oścież w momencie, w którym dopiero wyszedł z ciepłego łóżka, spod nagrzanej kołdry. Ubrany był tylko w bokserki. Blondyn pokonał odległość dzielącą go od upragnionego napoju swoim ciężkim, zaspanym chodem. Chwycił butelkę niegazowanej wody, odkręcił ją i kilkoma dużymi łykami wypił połowę jej zawartości. Ulga jaką poczuł poprawiła mu humor. Po chwili jednak uśmiech znikł z jego twarzy, gdyż w drzwiach pokoju blondyna stała Kushina. Matka chłopaka należała do łagodnych osób. Dopóki ktoś nie postanowił nadepnąć jej na odcisk. Do tego czasu była też całkiem miła.
-Masz coś do powiedzenia synu?- zapytała Kushina patrząc na niego złowrogo.
 Jej spojrzenie wręcz ciskało pioruny więc Naruto nie śmiał spojrzeć jej w oczy. Prawda była taka, że po raz enty w tym miesiącu wraca nawalony do domu, po nocy. Miał już osiemnaście lat i mógł sobie na to pozwolić w świetle prawa. Jednak w praktyce wciąż się uczył, a raczej robił coś co to przypomina. Matka na siłę wysyłała go do szkoły, o ile starczało jej sił.
-Najpiękniejsza kobieto na tym smutnym świecie - powiedział rozglądając się wokoło i mrużąc oczy gdy tylko jego wzrok natrafił na okno. - Matko ma! Aniele! Doskonale wiesz jak to jest być młodym, przecież...
-Nie myśl, że Ci to przejdzie - przerwała mu Kushina twardym, zawziętym tonem, co oznaczało dla chłopaka, że po prostu tym razem tego nie przeżyje. - Dziecko, zawalasz szkołę. Ty nie przynosisz słabych ocen... ponieważ nie przynosisz żadnych! Nie uczęszczasz na zajęcia, spóźniasz się, wagarujesz. Zrozum, chcę dla Ciebie dobrze. Zrób coś też dla mnie i zdaj ten rok, napisz maturę. 
Naruto spojrzał na swoją matkę, podszedł do niej wolnym krokiem i przytulił ją. Doskonale wiedzieli, że to sobie przemyśli, ale nikt nie powiedział, iż od razu podejmie jakieś kroki w tym kierunku. Zda. Obiecał sobie, że przebrnie przez ten rok, ale przecież to dopiero połowa pierwszego semestru, ma czas. 
-Już możesz mnie puścić synu - powiedziała kobieta i odsunęła się na odległość ręki. - Strasznie śmierdzisz. Idź się umyj, a jak wyjdziesz wyjaśnisz mi to coś na Twojej twarzy. 
Blondyn popatrzył na swoją rodzicielkę i uniósł jedną brew, nie do końca wiedział o co jej chodzi. Dopiero teraz dotarł do niego smród jaki wokół siebie rozsiewał. ''To odpowiedni czas na kąpiel'' stwierdził w myślach i ruszył w kierunku łazienki. Niestety to, co ujrzał sprawiło, że na poobijanej twarzy chłopaka pojawiło się zdziwienie. Po chwili jednak dotarło do niego. Mimo bolącej głowy zdołał wykrzesać z siebie tyle energii, by zastanowić się nad wydarzeniami wczorajszej nocy. 
Naruto wraz z dwójką długowłosych kolegów siedzieli w barze i wlewali w siebie alkohol. Żadne z nich nie spodziewało się, że znajdzie ich Sasori. Co prawda, chłopak dokładnie wiedział gdzie są, ba, od początku ruszył w kierunku ich stolika. Tak to jest jak sie dostaje informacje na bieżąco od tej typowej białej dziewczyny*. To wcale nie tak, że nie lubi Deidary. Ten koleś go po prostu denerwuje. Nigdy nie zrozumie jak można być tak irytującą istotą. ''Oh, Sass, chodźmy do Starsbuck's'a'', ''Sass you're so sassy and fancy, oh you're so funcy''. Sasori mimowolnie krzywił się na wspomnienia niektórych jego słów czy prób zaśpiewania tej durnej piosenki. Jakby mógł to wbiłby się w leginsy i chodził z tymi wszystkimi laluniami, bo selfie to życie, instafood, instagood, hashtag, hashtag, hashtag. Akasuna czuł jak przekleństwo ciśnie mu się na usta, bo akurat w tej chwili kiedy i tak już jest wkurwiony musi przypominać sobie o takich rzeczach. Jakby tego miało być mało to już z oddali widział swoich zalanych kolegów. Wiedział, że będzie potrzebował pomocy w odstawieniu ich do domów, więc skręcił trochę w prawo i ruszył przez tłum do tylnego wyjścia. Kilka osób stało tutaj i zaciągało się swoimi papierosami, najwyraźniej musieli się przewietrzyć, bo wewnątrz baru wszędzie unosił się dym i zapach tytoniu, co ozaczało, że nigdzie nie widnieje zakaz dotyczący palenia. Wziął do ręki telefon, przeszukał listę swoich kontaktów około trzy razy. Nie mógł się zdecydować, który z jego znajomych może mieć, aż tak najebane by chcieć mu bezinteresownie pomóc. Ostatecznie wybrał swojego kuzyna. Dobrze wiedział, że Gaara przyjaźni się z Naruto więc będzie chciał pomóc tylko ze względu na blondyna. Westchnął ciężko po czym najechał palcem na zieloną słuchawkę. Sabaku odebrał po czterech sygnałach, a jego głos był jak zwykle znudzony, kiedy wypowiadał słowa, które dla każdego kto go nie zna zabrzmiałyby wrednie. 
-Czego chcesz? - usłyszał Akasuna i uśmiechnął się pod nosem. 
-Twój przyjaciel, Naruto wraz z Deidarą i Itachim wlewają w siebie alkohol w Yopparai - zaczął Sasori spokojnie wypowiadając każde słowo. -  Potrzebuje pomocy w przypilnowaniu ich zanim zrobią coś głupiego. Poza tym ktoś musi ich grzecznie ogarnąć i wynieść. 
-Zaraz tam będę. - odpowiedział młodszy chłopak i rozłączył się. 
Sasori otworzył ciężkie drzwi i znów znalazł się w dusznym pomieszczeniu. Ściany baru były pomalowane na ciemno brązowy kolor. Zapewne po to żeby nie było widać odbitych łap i innych plam. Znów ruszył przez tłum ludzi, którzy co chwile gdzieś się przeciskali lub szli po kolejne 'porcje' alkoholu. Przystanął na chwilę i rozglądnął się dookoła. Yopparai było małym miejscem. Jak na ironię jego nazwa oznaczała pijaka i właśnie to było dobre. Bardzo przemyślane określenie dla tego miejsca. Mocny, tani alkohol nie zadowalał swoim smakiem i jakością, natomiast pozwalał zapomnieć. 
Sasori poczuł nagłą ochotę dołączyć do kolegów, lecz odpuścił sobie. Zawsze jakoś źle się to musiało skończyć. Miał na myśli swoją relację z Hayashim. Chłopak należał do niezwykle uczuciowych, gdy tylko trochę wypił. Najgorsze było to, że wymagał czułości z jego strony.  Ruszył w kierunku stolika, przy którym najprawdopodobniej spał Itachi, a dwaj blondyni prowadzili ożywioną rozmowę. Gestykulowali na wszystkie strony i mówili do siebie podniesionymi tonami. Słowa, które wypowiadali były zwkłym pijackim bełkotem toteż, aby coś zrozumieć trzeba by się bardzo wysilić, a rudemu jakoś się to nie uśmiechało. Przysiadł się do nich bez słowa więc nawet nie zwrócili na niego uwagi. Dopiero kiedy spojrzał na swój telefon, któreś z nich, a mianowicie Deidara odwrócił głowę w jego stronę.
-Saso... - zaczął i uśmiechnął się delikatnie. To nie tak, że miał słabość do starszego kolegi, po prostu zaczynał się przy nim dziwnie zachowywać.
-Cześć, Dei - odpowiedział mu rudy, a blondyn wiedział, że gdyby stał to raczej musiałby usiąść bo nawet w tej pozycji czuł jak jego kolana miękną. To niemożliwe by zdrobnienie jego imienia brzmiało tak pięknie. Chociaż świadomość, że wypowiadane były przez tak wspaniałe usta... "Ogarnij się!"- Deidara upomniał się w myśłach i potrząsnął delikatnie głową. Chwycił kolejny kieliszek wódki i przechylił go. Poczuł jak lekko pali go w przełyku, a jego twarz wykrzywiła się mimowolnie na smak alkoholu.
Naruto chwycił swój kieliszek i powtórzył poczynania kolegi. Spojrzał kątem oka na Sasoriego i uśmiechnął się. Musiał przyznać, że był bliski stanu Itachiego. Co chwile urywał mu się film, a rozmowa, którą prowadził z Deidarą nie zmierzała do niczego. 
-Po co przysz-szedłeś S-saso-ri? - krótko włosego blondyna dopadła czkawka. Biedaczek ledwo wykrztusił z siebie te kilka słów. Akasuna tylko spojrzał na niego wzrokiem pełnym litości, gdy brał do ręki butelkę i starał się nalać kolejną porcję alkoholu do kieliszka. Czasem zastanawiał się czy oni mają umiar. Nagle na ramieniu Namikaze spoczęła gruba, żylasta dłoń. Barczysty facet obrócił go o sto osiemdziesiąt stopni i podniósł do góry za kołnieżyk białej koszulki. Sasori podniósł się szybko z krzesła, a kątem oka dostrzegł jak Deidara robi to samo, niestety w jego przypadku nie było to ani trochę efektowne, gdyż zachwiał się, co zmusiło go do przytrzymania się stołu. Akasuna chciał go przytrzymać, ale w tym momencie ten dziwny typek zaczął się pruć do Naruto.
-Zabije Cie chuju - warknął i uderzył chłopaka w brzuch. Podbiegł do niego szybko i starał odsunąć do swojego kolegi. Kurwa, gdzie jest Gaara.. - przeszło mu przez myśl w momencie, w którym ktoś złapał go za barki i rzucił nim o ziemie. 
-O co Tobie kurwa chodzi? - wrzasnął Naruto, kiedy facet postanowił postawić go spowrotem na ziemi. Sasori rozejrzał się wokół, gdzie zbierał się mały tłum ludzi chcących popatrzeć na bójkę. Ostatecznie swój wzrok skupił na młodszym koledze. Widział jak jego oczy ciemnieją i przybierają tą lekko nienaturalną barwę. Był wściekły, a alkohol krążący po jego organiźmie nie pomagał. Poczuł dreszcze na skórze, stan chłopaka nie wróżył nic dobrego. Oglądnął się w kierunku Deidary, którego jakiś facet odciągał w głąb tłumu. Zapewne po to, żeby nie mógł pomóc, pominęli jednak, że Hayashi jest w takim stanie, że nawet jakby chciał to by mu się nie udało. Sasori zauważył, że ten sam koleś, który zajmował się blondynem zmierza w jego kierunku. Jednak on był w o wiele lepszym stanie niż Deidara i nie da się tak łatwo. Kątem oka zobaczył jak ktoś kopie w krzesło wciąż śpiącego i nieświadomego Itachiego. Raz, drugi, trzeci, aż w końcu wywraca chłopaka wraz z meblem. 
-Co kurwa? - jęczy Uchiha przeciągle i od razu zostaje podniesiony z podłogi, a następnie uderzony w brzuch, co skończyło się powrotem do poprzedniej pozycji. 
Akasuna odepchnął od siebie dryblasa i kopnął go tak, że ten zatoczył sie i stracił równowagę. Jego czaszka odbiła się od filaru znajdującego się obok, a on sam runął na ziemię. Sasori tylko patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem, głównie dlatego, że z rozciętej brwi tamtego sączyła się krew. Po chwili jednak oprzytomniał i pomógł Itachiemu wstać. Nikt już nie interesował się Uchihą, natomiast uwaga większości skupiła się na Naruto, który właśnie stał otoczony przez czterech nadmiernie umięśnionych kolesi. "Tak się kurwa nie będziemy bawić." - pomyślał i spojrzał na Itachiego, który otrzeźwiał już trochę po zderzeniu z podłogą. 
-Pójdziesz po Deidare? - zapytał, analizując czy kolega rzeczywiście podoła zadaniu. On tylko skinął głową i ruszył we wskazanym przez rudego kierunku. Akasuna powędrował do okładanego przez mężczyzn Naruto i podjął się pomocy blondynowi. 
Naruto doskonale pamiętał tą noc, to jak wpadł w dziką furię i zaczął bić się z tym facetem, który był od niego o głowę wyższy i dwa razy większy, a do tego dochodzili jego koledzy, którzy atakowali go ze wszystkich stron dopóki Sasori ich trochę nie rozproszył. Każdy, kto widział go kiedykolwiek w tym stanie wolał z nim nie zaczynać. Niestety nie każdemu dane było mieć tą świadomość. Namikaze nigdy nie widział siebie w tym stanie. Krążyły pogłoski, że jego błekitne niczym niebo oczy stają się ciemne i zmieniają swą barwę na delikatnie czerwoną. Ten skurwysyn, który ich zaatakował też nie wiedział o tym jak agresywny chłopak potrafi być, a do Naruto wreszcie dotarło kim on był. "Ten idiota naprawdę nie potrafi przegrać." - pomyślał blondyn i wszedł do wanny, która powoli napełniała się gorącą wodą. Ciepło ogarniające chłopaka ze wszystkich stron spowodowało, iż ogarniało go odprężenie, nawet głowa zaczynała coraz mniej boleć...
Jiraya zapukał do drewnianych drzwi, a po chwili otworzyła mu drzwi czerwonowłosa kobieta. Na usta Kushiny wkradł się grymas, który miał przypominać uśmiech, jednak nie była ona do końca zadowolona z wizyty wuja Naruto. On zaś zdawał się tego nie zauważać i przytulił ją lekko na powitanie. 
-Witaj - powiedziała Kushina i pozwoliła mu wejść zapraszającym gestem. Mężczyzna ściągnął buty i ruszył wraz z kobietą do kuchni. 
-Kawa, herbata? - zapytała czerwonowłosa jak typowa pani domu i popatrzyła na swojego gościa. 
-Herbate miętową, jeśli masz. - odpowiedział jej starzec. 
Kushina bez słowa wstawiła wodę w czajniku na gotowanie i przygotowała dwa kubki. Po chwili unosił się z nich lekki obłoczek pary, a dwie torebki mięty czekały na to by znaleźć się w środku i wymieszać z gorącą cieczą tworząc pyszny i aromatyczny napój. Kobieta położyła ciemnoszare naczynia na stole. Jiraya podziękował jej skinieniem głowy. 
-Stało się coś? - zapytała pani Namikaze po chwili i odłożyła trzymany w ręce kubek, z którego powoli sączyła herbatę. 
-Wyniki wyszły pozytywne. - odparł cicho. 
Kushina nie była w stanie wydusić z siebie żadnego słowa. Na jej szczęście do kuchni wszedł jej syn. Chłopak o niczym nie wiedział i póki co raczej nie będzie dane mu posiadać tej świadomości. 
-O, wujek! Cześć. - wykrzyknął blondyn z uśmiechem i przybił mężczyźnie 'piątkę'. 
-Co Ty masz na twarzy synu? - odpowiedział mu Jiraya i zmierzył go takim wzrokiem, że nikt nie śmiałby nie odpowiedzieć na zadane pytanie. 
-Pobiłem się z takim kolesiem o głupią pannę. - Naruto podrapał się w tył głowy i zaśmiał nerwowo. Przecież nie mógł im powiedzieć, że zrobił totalny rozpierdol w barze, bo jakiś typ nie umie przegrywać. No i nie ośmieliłby się dodać, że później dostał jeszcze od jednego z ochroniarzy, którzy postanowili ich wywalić, a był już lekko poturbowany więc uderzył twarzą o asfalt zaraz po tym jak stracił równowagę. 
-W takim razie nie wiem czy zasłużyłeś. - Siwy mężczyzna uśmiechnął się tajemniczo, a Kushina skupiła na nim swój wzrok.
-Co znów wymyśliłeś? - zapytała i pokręciła głową z niedowierzeniem. Ten człowiek był dla niego stanowczo za dobry! 
-Dowiesz się później złociutka, dziękuję za herbatę. - powiedział z uśmiechem i ucałował czerwonowłosą w policzek, po czym dodał. - A Ciebie zabieram ze sobą. 
Naruto był lekko zdezorientowany i nie do końca wiedział czego się spodziewać. Pomachał matce na pożegnanie i ruszył w kierunku drzwi za wujem. Zarzucił swoją skórzaną kórtkę na ramiona i wyszedł z mieszkania. Niestety winda w ich klatce znowu nie działała więc musieli schodzić i wchodzić schodami na szóste piętro. Nie należało to do najprzyjemniejszych czynności. Naruto jeszcze jakoś to przebolał, ale Jiraya dyszał ciężko pokonując drogę w obie strony, wcześniej i teraz. Wyszli z klatki i po chwili siedzieli w aucie mężczyzny. Siwowłosy odpalił silnik i wyjechał z miejsca parkingowego. Ruszył przez osiedle w kierunku drogi głównej. 
Aby dojechać do domku Jirayi musieli pokonać całą Konohę, co oznaczało przynajmniej pół godziny drogi. W trakcie całej przejażdżki mijali mnóstwo osiedli, domków jednorodzinnych, parków oraz szkół. Jednak w końcu dotarli do docelowego miejsca podróży. 
Dom Jirayi nie był największy, ale nie wyglądał też ubogo. Jednopiętrowy, stosunkowo niski, pomalowany na żółto. Obok stał spory garaż. Naruto był pewien, że wujek będzie kierował się do wejścia jednak ten postanowił zaprowadzić go do ów drugiego budynku. 
-Mam coś dla Ciebie. - powiedział i otworzył duże podnoszone do góry za pomocą pilota, stalowe drzwi. Stał tam dość stary Chevy Nova, jego czerwony lakier błyszał w promieniach śłońca, które bezustannie starały się przedostać zza chmur. 
-Żartujesz sobie prawda? - odpowiedział mu chłopak po chwili, jego mina wyrażała niepojęte zdziwienie. Nie mógł uwierzyć w to, co się działo. 
-Prawo jazdy masz, samochód nie jest wybitny, ale naprawiłem go do stanu używalności. - zaczął mężczyzna. - Myślę, że jak na pierwsze auto jest idealny. 
-Kurwa, dziękuję! - krzyknął Naruto nie zważając na słowa po czym dodał - Daj mi kilka minut, musze wykonać jeden telefon! Zaraz wracam. 
Chłopak ruszył na tyły domu kierując się wzdłuż bocznej ściany garażu. Tak długo zbierał na nowy samochód, a wszystko i tak zawsze szło na alkohol... Nagle sam spadł mu z nieba! Naprawdę nie wiedział jak ma dziękować swojemu wujowi. Wybrał numer do Sasuke, a czarnowłosy odebrał już po kilku sygnałach. 
-Stary musimy coś opić. - zaczął niebiesko-oki. 
-Co znowu? - odpowiedział Uchiha znudzonym tonem. 
-Po pierwsze to, że nie dałem się wczoraj zabić, a po drugie i najważniejsze... - urwał Namikaze. 
-Mów, kurwo - ponaglił go Sasuke. 
-Wchodze do gry, stary. - odpowiedział blondyn z uśmiechem na ustach. 
~*~*~*~*~*~*~**~*~*~*~
Jak widzicie jest już zakładka bohaterowie! Polecam zaglądać do niej raz na jakiś czas :) Jak wam się podobało? komentujcie! 
*typowa biała dziewczyna -basic/typical white girl - to taka laska troche yolo, swag, jara sie Starsbuck's'em , leginsami, iphone'ami i wiecie insta życie, no hipsta troche

niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 1.

4 komentarze:
A więc to jest pierwszy rozdział, końcówki już nie mogłam znieść eh, trochę ją spieprzyłam, ale obiecuję , że naprawię kolejnym rozdziałem, który postaram się dodać w ciągu najbliższego tygodnia. Od razu informuje, że będą dwa oc wprowadzone, a Namashi to nazwisko Tenten, muszę zrobić zakładkę ''bohaterowie'', ale dziś już nie mam siły. Miłego czytania :) 
edit : zmieniłam koniec jednak i jest mniej więcej taki jak chciałam! :) 
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Hinata czuła jak jej puls przyśpiesza. Za chwilę miała wyjść na scenę, zadowolić publiczność swoją rolą. Jedyną i niepowtarzalną grą.

-Pst - syknęła do niej Tenten - Znowu odpłynęłaś.
Hyuuga popatrzyła na nią, a jej oczy przepełniała wdzięczność. Nienawidziła fantazjować. Za bardzo odrywało ją to od rzeczywistości. Wiedziała, że w życiu trzeba być twardym i nieugiętym. Posiadać cele, a nie marzenia, a kiedyś ktoś taki nie jest, powinien grać - jak ona. Kiedy Hinata była jeszcze małą dziewczynką nic nie potrafiła zrobić sama. Dużo płakała i przytłaczały ją wszelkiego rodzaju emocje. Z czasem nauczyła się nad nimi panować. Potrafiła pokazać ludziom zupełnie różne twarze, takie jakie chciała by widzieli. Nie urodziła się twarda, ale doskonale taką grała. Tylko nieliczni potrafili dostrzec jej prawdziwe uczucia. Reszta idealnie dawała się nabrać.
Uczniom dane było wręcz poczuć drażniący dźwięk dzwonka, który wdarł się do ich uszu. Część podskoczyła na krzesłach i od razu zaczęła się pakować. Nauczyciel rzucił głośne "do widzenia", lecz nie liczył na żadną odpowiedź. Wszechogarniający hałas miał prawo ustąpić, dopiero kiedy spiesząca się Bóg wie gdzie hołota, wybyje z murów szkoły. Tylko Hyuuga i Namashi chowały pomału swoje książki. Nie miały większych planów. Nie spieszyły się na papierosa jak trzy czwarte osób w ich klasie. Biedni uzależnieni ludzie. 
Wyszły jako ostatnie, za nimi szedł już tylko nauczyciel, któremu grzecznie odpowiedziały na pożegnanie, a on się tylko do nich uśmiechnął.
Dziewczyny ruszyły przez korytarz w kierunku schodów, przy których stał Kiba. Chłopak miał w zwyczaju je odprowadzać. Wysoki brunet opierał się o barierkę i uśmiechał do nich. Po korytarzu włóczyło się jeszcze kilku uczniów, chodź większość z nich znajdowała się już na dziedzińcu. 
-No hej - powiedziała Hinata, a delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy. 
Tenten chwyciła ich za ręce i poprowadziła w dół schodów. Hyuuga popatrzyła na ciemne chmury, wiszące nad szkołą przez duże okna znajdujące się na półpiętrach. Od razu pomyślała, iż zanosi się na deszcz. Brunetka puściła ich dłonie i lekkimi piruetami ruszyła do szatni by wziąć swoją kurtkę. Przy okazji podała płaszcz Hyuudze, Inuzuka został trochę w tyle, ale dogonił je tuż przy drzwiach. 
Chłodne powietrze owiało ich twarze gdy szli w dół schodów, a następnie przez długi dziedziniec. Gdzieś z boku słychać było krzyki dobiegające z boiska szkolnego, gdzie grupka chłopaków z trzecich klas grała w koszykówkę. 
-Będę tam z nimi niedługo, zobaczycie - rzekł dumnie Kiba, na co Hina tylko przewróciła oczami. 
Nie przepadała za trzecimi klasami, wydawały jej się takie... nieodpowiedzialne. Z tego co się orientowała bardzo dużo imprezowali, pili, ćpali. To nie towarzystwo dla niej i nie chciała żeby jej przyjaciel się z nimi zadawał. Nagle cała trójka poczuła na sobie kilka zimnych kropel. Zaczął padać deszcz. Niebo płakało coraz bardziej. Tenten rzuciła okiem na granatowowłosą, podała jej plecak po czym zaczęła wirować i skakać w deszczu. Tylko ona potrafiła z najmniej przyjemnej części dnia tworzyć dobrą zabawę. Kiba podbiegł do niej i podniósł do góry jej szczupłe ciało. Tańczyli i wygłupiali się w deszu. Hinata patrzyła i uśmiechała się lekko. Wokół słychać było jak co druga osoba krzyczy, że są pojebani, albo mają downa. Ta dwójka się tym nie przejmowała, taniec w deszczu był dla nich wspaniałą zabawą.
Kiedy ulewa zmieniła się w delikatne pokrapywanie przemarznięta i przemoczona trójka postanowiła ruszyć w kierunku swoich domów. Szli prosto jedną z uliczek, domy wokół nich stały się smutne od spływającego po nich deszczu. Hinata miała jeszcze około trzy minuty drogi, kiedy pożegnali się i Kiba wraz z Tenten skierowali się na przystanek autobusowy. Mieli oni trochę dalej do swoich mieszkań gdyż liceum znajdowało się w tej dzielnicy, która obejmowała wschodnie obrzeża miasta. Tutaj stawiano głównie domki jednorodzinne, na co nie każdy może sobie pozwolić.
Hinata cała przemoczona weszła do domu. W progu stała i czekała na nią mama, która popatrzyła na nią wzrokiem pełnym niezadowolenia. Dziewczyna czuła, że będa problemy spowodowane jej aktualnym wyglądem. Na jej głowie nie znajdował się ani jeden suchy włos, a z ubrania kapało. Nawet nie wiedziała, że ma dreszcze z zimna, które wywołały głownie przemoczone deszczem ciuchy oraz zimny wiatr, który przewiał ją niemiłosiernie. Czuła nawet ból uszu. 
-Może powiesz mi co się stało? - ton Hikari był również groźbą. Ostrzegał, iż trzeba wymyślić naprawdę dobrą wymówkę. 
-Widzisz mamo... bardzo padało... - jęknęła Hina. 
-Wiem. Czemu nie poczekałaś w szkole? - mama dziewczyny była bardzo zawiedziona. -  Albo nie pośpieszyłaś się choć trochę? -dodała zanim tamta zdążyła odpowiedzieć. 
-Zaczęło padać jak już wyszłam i... - Hinata nie mogła wymyślić nic logicznego, wiedziała, że jest teraz bardzo potrzebna w teatrze, a jej głos jest głównym narzędziem więc jeżeli rozchorowałaby się to nie miałaby już nawet po co wracać. 
-Idź wziąć gorący prysznic, przebierz się, a ja zrobię Ci herbatę. Obiad będzie niedługo - pani Hyuuga odwróciła się na pięcie i weszła do kuchni. 
Dziewczyna powędrowała na górę do swojego pokoju. Rozebrała się do bielizny, wzięła suche ubrania i otworzyła drzwi swojej łazienki. Wnętrze było jasne. Błękitne kafelki, granatowe dodatki i dużo świateł. Po prawej znajdowała się duża wanna, a obok prysznic. Z lewej zaś stał rząd równo ułożonych szafek, umywalka, na całej długości ściany lustro. Hinata ściągnęła biustonosz oraz majtki i przeglądnęła się w lustrze. Na jej nagiej skórze pojawiła się gęsia skórka, a mokre włosy oblepiały policzki, ramiona, a także plecy. Odwróciła się, stanęła pod prysznicem i odkręciła kurek by zaczęła się lać gorąca woda. Strumień zaczął spływać po całym ciele, przyjemne krople muskały jej skórę. Poczuła jak się odpręża. Namydliła gąbkę waniliowym żelem i zaczęła się myć. Po całej łazience rozniósł się delikatny zapach. Płyn koił podrażnioną skórę. Spłukała z siebie mydliny po czym sięgnęła po szampon. Jego woń była typowo fryzjerska, bez szczególnie określonego zapachu. Wylała trochę na dłoń i rozprowadziła na włosach delikatnie masując skórę głowy. Kiedy była już czysta i pachnąca zakręciła wodę. Sięgnęła po śnieżnobiały, miękki ręcznik i spokojnymi ruchami wytarła ciało.
Hyuuga włożyła na siebie świeżą bieliznę, następnie wsunęła na nogi czarne dresy. Białe puchate skarpetki wylądowały na jej stopach, naprawdę nie chciała teraz marznąć. Dlatego też założyła fioletowo szarą bluzę i czarny top. Podsuszyła i uczesała długie, proste czarno-granatowe włosy, które sięgały do łopatek po czym spięła je w wysokiego kucyka tak jak to miała w zwyczaju. Lustro zaparowało więc musiała przetrzeć je ręką by zobaczyć jak bardzo się rozmazała. Czarne plamy pod jej oczami były spowodowane tuszem, którego nie zmyła przed wejściem pod prysznic. Wzięła mleczko do demakijażu oraz wacik i wytarła swoje powieki. Jeszcze raz przejechała szczotką po prostej jak od linijki grzywce sięgającej linii brwi. Była gotowa by pokazać się mamie, której złości na pewno już przeszły. Przynajmniej taką miała nadzieję.
Ruszyła przez pokój w kierunku drzwi, otworzyła je i znalazła się na korytarzu. Obok przeszła Hanabi, jej młodsza siostra. Niższa o kilka centymetrów, z równie długimi lecz bez grzywki brązowymi włosami. Ubrana w kremową koszulkę i ciemne spodnie. Nawet nie popatrzyła na starszą Hyuugę. Od kilku lat trwają w konflikcie chociaż Hinata nie ma pewności o co mogłoby jej chodzić. Przecież kiedyś tak dobrze się dogadywały. 
Na parterze pachniało jedzeniem, kurczak w chrupkiej panierce z ryżem, surówką i sosem słodko-kwaśnym, wszędzie unosiła się ta woń. Dziewczyny usiadły do stołu, a mama podała im danie. 
-Smacznego - powiedziała córkom i po chwili dosiadła się ze swoją porcją. 
Siostry odpowiedziały jej i zaczęły jeść, już od dawna jadają same. Rzadko kiedy zdarza się by Hiashi Hyuuga zawitał w domu. Raczej ciągle pracował, a w nocy odgrzewał sobie jedzenie lub nie jadał wcale. Normalny człowiek stałby się już dawno wrakiem, ale on był jak skała. Całej trójce brakowało głowy rodziny w domu, ale on już popadał w pracoholizm i nic nie można było na to poradzić...
***
Blond włosy chłopak poczuł jak na jego skórę spadają pojedyncze krople deszczu. 
-Chłopaki! - krzyknął. - Zbieramy się, będzie lać. 
Ton jego głosu doskonale odzwierciedlał jego wewnętrzne zdenerwowanie. Tak bardzo chciał sobie pograć po całym dniu siedzenia w szkole, a tu co? Musi lać. Zarzucił na siebie czarno-pomarańczową bluzę z kapturem. Reszta jego kolegów również się ubierała lub zbierała rzeczy. Wszyscy byli równie niezadowoleni co on. Wyszli z boiska na szkolny dziedziniec gdzie jakaś dziewczyna kręciła się w deszczu. 
-Wariatka - jęknął Gaara zarzucając rękę na ramiona Eri*. Blondynka popatrzyła na niego z politowaniem i zrzuciła ją. 
-Nie jestem wieszakiem, a Ty śmierdzisz - warknęła poirytowana. Masao* była małą, wredną, pyskatą zołzą. 
Chłopak popatrzył na nią smutny i chwycił ją za rękę. Ta nie protestowała już i szli razem w milczeniu. Reszta grupy co chwilę coś do siebie krzyczała lub powarkiwała, obok chłopców szwędały się jakieś skąpo ubrane, mimo pory roku dziewczyny. Znaczna część ruszyła w kierunku przystanku autobusowego, co drugi palił papierosa. Wśród nich był ów blond włosy chłopak, a jego imię to Namikaze Naruto. Wokół lało już okropnie, niebo poszarzało jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe, a zapas wody zebrany w chmurach zdawał się nie mieć końca. 
W miejscu, w którym drogi rozwidlały się koledzy pożegnali się między sobą i ruszyli w swoje strony. Naruto razem z Gaarą czekali razem na autobus. Po niedługiej chwili pojazd przyjechał. Wlókł się niemiłosiernie, a jego wnętrze cuchnęło skarpetą. Prawie jak serowe Cheetosy. 
Namikaze wysiadł przystanek przed kumplem i pomiędzy szarymi blokami maszerował do swojej klatki. W jego ręce kolejny papieros. To nie tak, że był uzależniony, a był, po prostu wmawiał wszystkim, że to lubi. Stanął przed klatką by dopalić, a następnie otworzył ciężkie drzwi i ruszył schodami na trzecie piętro gdzie zapewne czekała już na niego mama. Czerwonowłosa kobieta siedziała na krześle przy niewielkim stole postawionym w kuchni. Ich mieszkanie było bardzo małe, matka swój pokój miała razem z salonem, a Naruto swój zakątek miał oddzielnie, do tego mała łazienka i ów jadalnia z kuchenką, lodówką i całym tym sprzętem, którego teoretycznie w tym pomieszczeniu nie powinno być. Oszczędzali miejsce, więcej nie było im potrzebne. 
Naruto przywitał się z matką, która od razu zaproponowała mu obiad całkowicie ignorując smród papierosów bijący od syna na kilka dobrych metrów. Chłopak zrezygnował z posiłku i rzekł, iż musi się trochę pouczyć. Oczywiście nieistotnym było by ta kreatura kiedykolwiek zaglądnęła do książek. Spisał na szybko zadania z internetu i zajął sie jakimiś błahymi sprawami. 
Kiedy myślał, że zacznie zasypiać przed swoim kilku wiecznym laptopem zadzwoniła do niego Sakura. Różowowłosa to jego najlepsza przyjaciółka. Oczywiście zgrywała szmatę, ale on wiedział, że taka nie jest. Nawet nie raz prosił ją by przestała, ale ciężko takiej przegadać. Dziewczyna zaproponowała mu wyjście do kina gdyż jest ostatni dzień, w którym grają kontynuacje serii, którą obydwoje bardzo lubią. Naruto zgodził się od razu gdyż nie bardzo miał siłę siedzieć w domu. Zabrał jakieś swoje kieszonkowe i na odchodne rzucił do matki, że nie wróci, aż tak późno. 
Dwójka przyjaciół spotkała się przed kinem i chwilę ze sobą porozmawiała, następnie weszli do środka, od razu uderzył w nich przytłaczający zapach popcornu. Co za dużo to nie zdrowo. Kupili bilety i zamówili sobie ''zestaw dla dwojga'', przecież kto to widział nie jeść w trakcie filmu. Seans był przyjemny i odprężający, naprawdę bardzo dobrze się bawili, zwłaszcza, że co chwile sobie coś dopowiadali. 
Wyszli z sali kinowej, Naruto trzymał ich kurtki. Sakura była naprawdę jedną z najbardziej zaufanych mu osób, mógł z nią o wszystkim porozmawiać. Chodzili po galerii i oglądali różne wystawy. Jednym się zachwycali, z drugiego się śmiali bądź krytykowali, a czasem nawet kłócili się o swoje zdanie na temat danego przedmiotu. Bo co człowiek to inny gust. Haruno miała na sobie bordowy top i czarną spódniczkę sięgającą do połowy uda. Naruto od zawsze uważał ją za bardzo ładną, cóż nie każdy potrafił docenić wszystkie jej zalety. Kiedyś miała ona długie rudoblond włosy, lecz postanowiła je rozjaśnić i przefarbować na jasno różowe. Nigdy nie potrafił zrozumieć jej wyboru. 
-Saku właściwie dlaczego przefarbowałaś włosy? - zapytał ją chłopak bez żadnych ogródek. 
-Naruto, dobrze wiesz, że śmiali się ze mnie, iż jestem ruda, poza tym w tym kolorze jest mi lepiej - odpowiedziała i z zadowoleniem przeczesała swoje proste włosy palcami. Nie żeby nie było jej dobrze w tym kolorze, gdyż naprawdę jest, ale uważał, że w naturalnych miała o wiele więcej uroku. 
-Rozumiem, ale... - zaczął blondyn lecz nie dane mu było skończyć. 
-Żadnych ''ale'' okej? - warknęła. - Tak jest mi lepiej. 
Temat zakończył się, lecz Naruto nie satysfakcjonowała ta odpowiedź. Haruno nie należała do osób przejmujących się takimi rzeczami więc nie rozumiał skąd jej reakcja na prześmiewcze komentarze innych. Z resztą to przecież było tak dawno temu, że nikt na pewno by jej tak teraz nie powiedział. 
Przechodzili właśnie koło stoiska z lodami gdy z tłumu wyłonił się Itachi Uchiha, niezwykle seksowny chłopak o ciemnych ochach i włosach w czarnych jak smoła. Wiele dziewczyn dostawało palpitacji serca na jego widok, ale on nie odpowiadał na ich zaloty. Mimo wszystko należał do honorowych osób i w związku szaleńczo się angażował. 
-Siema stary - powiedział brunet i przywitał się z Naruto. - Co robisz? 
-Śmiejemy się z ludzi, o, na przykład z Ciebie, dopóki Cię nie poznaliśmy - rzuciła Sakura i uśmiechnęła się do niego. 
To naprawdę nie jest tak, że ta dwójka za sobą nie przepada, oni po prostu uwielbiają działać sobie nawzajem na nerwy. 
-O, Haruno nie zauważyłem Cię - Itachi uśmiechnął się wrednie. 
-Byliśmy w kinie, teraz w sumie się szwędamy, a co, jakies propozycje? - odpowiedział Namikaze tak jakby wcześniejszej wymiany zdań pomiędzy tą dwójką w ogóle nie było.
-Właśnie wybieram się na browara z Deidarą, może się przyłaczysz? - rzekł. - Pani również - dodał sarkastycznie, akcentując wyraz ''pani'' tak jakby wątpił w jej płeć.
-Ja pasuje i tak się spóźnię do domu - stwierdziła Sakura i cmoknęła Naruto w policzek rzucając na odchodne ''pa'', wzięła od niego swoje rzeczy i ruszyła w swoją stronę. 
Tak oto Namikaze i Uchiha zostali tylko we dwójke. Ruszyli wiec szybko do biednego Deidary żeby nie siedział osamotniony.
_____________
*Eri Masao - jedna z bohaterek oc, stworzę zakładke bohaterowie w najbliższej przyszłości byście mogli ją zobaczyć :) 
 *~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

*Eri Masao - jedna z bohaterek oc, stworzę str bohaterowie w najbliższej przyszłości byście mogli ją zobaczyć :) 
 *~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Więcej w następnym rozdziale :) 

Witam państwa!

Brak komentarzy:
Przed wami opis mojego nowego opowiadania! Mam nadzieję , że się cieszycie! 
Za jakieś pół godziny do godziny powinien pojawić sie rozdział. Kolejne postaram sie dodawać w ciągu tygodnia do dwóch. Niestety nie jestem w stanie częściej gdyż szkoła wzywa, a ja obiecałam sobie, że będę się uczyć. Tym razem mam dla was coś innego. Opowiadanie będzie miało miejsce w naszym realnym świecie :) Więcej zdradzać nie będę :) Oby wam się podobało.
*~*~*~*~*~*

A jeśli nasze życie jest dopięte na ostatni guzik? Wszystko jest doskonale dopasowane? Idealnie to sobie zaplanowałeś, każda minuta jest wyważona... nagle pojawia się ktoś kto przywraca Ci dawne emocje? Ktoś kto obudzi je wszystkie i sprawia, że płoniesz? Czasem nie wiemy kim jest osoba, która pojawia się na naszej drodze, nie możemy przewidzieć ile zmieni w naszym życiu. Może okazać się naszym przeciwieństwem, wszelkim postrzeganym przez nas złem. 
W tych chwilach stajemy przed trudnym wyborem. Posłuchać serca, które bije jak szalone gdy tylko ujrzy iskry w tych nieziemskich oczach? Czy iść za rozsądkiem podpowiadającym nam by się wycofać, aby się nie poparzyć? Uszczęśliwiać siebie? Dać szansę swojej namiętności czy brnąć dalej w grę, którą stworzylismy sobie sami? Czy przyjąć zaproszenie do calkiem obcego świata?
Zastanów się z kim igrasz, bo może się okazać ogniem, który rozpali w Tobie te uczucia, które starałeś się ukryć

wtorek, 7 stycznia 2014

Mam szczerą nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie..

3 komentarze:
Pragnę was przeprosić za moją obleśnie długą nieobecność na blogu. 
Jak i za to, iż oficjalnie go zawieszam.
Mimo tego, że setki razy powtarzałam sobie ''Vika, wrócisz na bloga, jutro coś napiszesz, w weekend coś napiszesz, Vika twoja wena zaraz wróci, wystarczy, że znów zaczniesz oglądać NARUTO, przecież to nic trudnego''
Niestety. NARUTO oglądać nie zaczęłam i jak narazie się na to nie zapowiada.
Skończyłam na (około) 45 odc drugiej serii i niestety to anime już mnie tak nie podnieca..
Z resztą jak każde anime ostatnio.. :/
Nie mogę się wziąć za oglądanie niczego, ale obiecuję wam, że zmuszę się do oglądania NARUTO chociaż nie fillerów. 
Bardzo chcę skończyć to opowiadanie i dobrze wiem, że nie zostało mi dużo do końca, bo mam je doskonale zaplanowane.. Myślałam też coś o ''drugiej serii'' , ale nie dam rady tego zrobić bez oglądania anime. 
Teraz chcę zająć się Światem Yaoi >LINK<
Oraz chcę założyć nowego bloga, również o tematyce Naruto, ale tym razem naruto oc school czy jak to tam określić >LINK< 
Chciałam wam też powiedzieć, że bardzo was kocham. 
Całuję i pozdrawiam
Viku~

piątek, 1 lutego 2013

Liebster Awards

Brak komentarzy:
Zostałam nominowana do Liebster Award. Nominowała mnie Akemi . Bardzo Ci dziękuję ;* to wielki zaszczyt *o*.
Zasady nominowania:
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Moje odpowiedzi :
1. Ulubiona postać z „Naruto”?
 Hyuga Hinata
2. Ulubione danie?
Owoce morza z makaronem na ostro ^^ najlepiej robione przez mojego tatę XD
3. Jaką muzykę lubisz?
uumm.. osobiście słucham wszystkiego i nie dzielę się na gatunki : ) ostatnio duża faza na k-pop i j-rock *o*
4. Jaki sport uprawiasz?
W podstawówce mieliśmy tenis ziemny ale dużo to ja z niego nie wyniosłam. nie lubię ćwiczyć. tyle co na WF’ie i czasem w domu się porozciągam. XD
5. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Nwm ;o Chcę być kiedyś szczęśliwa i mieć dwójkę dzieci, przystojnego męża i zamieszkać z nimi w dwupiętrowym domku na przedmieściach (Konohy XD) :P nie mam jako takich marzeń … więc chyba tylko to, takie bardzo przyszłościowe XD
6. Jakie masz zdanie o swoim blogu? (lubisz go, czy też nie)
Uważam, iż mój blog jest dobry, ale mógłby być lepszy ;c
7. Gdybyś mógł/mogła to co byś zmienił/a w sobie? 
Napewno wygląd. Chciałabym być szczuplejsza ;x włosy ;c nie lubię ich koloru i wg ich całych. hm.. z charakteru … chciałabym być spokojniejsza XD
8. Czytasz opowiadania typu yaoi, yuri i hentai?
Raczej nie. Chociaż raz trafiłam na yaoi z Deidarą i Sasorim >.< OMG… Lubię jak hentai jest wplątany w opowiadanie. znaczy się no nie przeszkadza mi to ^^ (trafiłam na hard yaoi więęc hmfrymfym XD byłoo ciekawie XD i troszkę obrzydzająco.. jaa tak nie lubięę... ;x a anime oglądałam jedno, ale nie było w nim nic takiego więc nie żygałam. Hentai i yuri nie oglądałam.)
9. Jaki paring z ‘Naruto” najbardziej lubisz?
NaruHina (to oczywiste ^^), ShikaTema, NejiTen, Gaara Matsurii i w niektórych opowiadaniach robią Ino Kankuro – BAARDZO LUUBIĘĘ <33
10. Czy Twoi znajomi czytają Twojego bloga?
Tak XD gdyby nie oni to pewnie nawet bym tego nie wstawiała. Namawiali Namawiali i w końcu się zgodziłam ^^ dla nich, bo wiem że czytają *o*
11. Co Cię inspiruje?
Często pisze opowiadania przy muzyce. Smutne i radosne chwile też jakoś na to wpływają dzięki nim mam venę. XD uuhh.. nwm co jeszcze ;__;

JEEEZUU JAKIE MOJE ODPOWIEDZI SĄ GŁUPIE >u<


Nominuję :
1. 
http://fight-sasusaku.blogspot.com/
2. 
http://opowiadanie-yuuki-koizumi.blogspot.com
3. http://nowe-zycie-sakury.blogspot.com
4. 
http://jednopartowki-naruhina.blogspot.com/
5. http://zycie-naruhina.blog.onet.pl
6.http://susanooo.blogspot.com/
7.
8.
9.
10.
11.
(jak znajdę ciekawe blogi to dodam.. bo narazie nic fajnego nie znalazłam i coś czuję że szybko nie znajdę)


Moje pytania do was :
1. Od jak dawna piszesz opowiadania?
2. Czy pisałeś jakieś opowiadania zanim zacząłeś publikować cokolwiek na blogu?
3. Co sądzisz o hentai, yuri i yaoi? Oglądałeś? Czytałeś?
4. Co sądzisz o swoim blogu?
5. Jaka jest twoja opinia o twoich opowiadaniach?
6. Co sądzisz o moim blogu? XD (szczerze i bez podlizywania się!!!)
7. Wiążesz przyszłość z pisaniem? Czy to tylko takie hobby?
8. Ile masz lat? (jeśli to zbyt osobiste to nie odpowiadajcie XD)
9. Jakie są twje zainteresowania?
10. Czy twi rodzice wiedzą, że piszesz opowiadania na bloga?
11. O jakej parze z 'Naruto' opowiadania lubisz najbardziej? (nwm czy to zdanie jest po polsku ale ważne że mnie zrozumiecie :P)
layout by Sasame Ka